Carly

-Przesyłka dla Caroline McCall, proszę podpisać-zza ogromnego bukietu róż usłyszałam głos, a po chwili zauważyłam rękę. Podpisłam w odpowiednim miejscu i zabrałam kwiaty do domu. Znalazłam odpowiedni wazon i włożyłam je do wody. Przyglądałam im się chwilę. Zauważyłam jeszcze małą karteczkę, którą od razu zaczęłam czytać. Dla najpiękniejszej dziewczyny, jaką kiedykolwiek poznałem. Kocham Cię, Cichy Wielbiciel :) Aww, jak miło. Od razu się domyśliłam o kogo może chodzić. Wyciągnęłam z kieszeni szlafroka telefon i wykręciłam odpowiedni numer.
Z:Tak .?
C:Cześć skarbie, wszystkiego najlepszego.
Z:Nie mam dziś urodzin.
C:To Walentynki głuptasie.
Z:Ou, to dzisiaj .?
C:Nie wygłupiaj się, dostałam kwiaty, mnie nie okłamiesz.

C:Kiedy się zobaczymy .? Tak bardzo tęsknię.
Z:Myślę, że wieczorem. Mamy jeszcze próby.
C:Dlaczego ostatnio macie je tak często .?
Z:Ehh, pogadamy wieczorem, Niall mnie potrzebuje.
N:Zayn, nasza przerwa się skończyła, a Ty nie przyniosłeś mi kanapki !?-usłyszałam krzyk blondyna.
C:Hhahahahhaha, ten to tylko o jednym.
Z:Tak, no niestety.
C:Dobra, idź, praca wzywa, do wieczora.
Z:Okej, wpadnę o siódmej, kocham Cię.
C:I ja Ciebie, pa.
Schowałam telefon do kieszeni i uśmiechnęłam się sama do siebie. Zayn jest taki słodki. Lepszego chłopaka nigdy nie miałam, jest po prostu idealny. Jedyny, którego tak bardzo pokochałam. Spojrzałam jeszcze raz na bukiet kwiatów i udałam się do kuchni. Godzina 15, no pięknie, to sobie pospałam. Charlie i rodzice zapewne w pracy. No właśnie, Charlie. Mój brat w końcu zmąrdzał i zostawił Lucy. Teraz jestem naprawdę szczęśliwa. W końcu wszystko zaczyna się układać. Gdyby jeszcze tylko Lex i Naomi udało się znaleźć chłopaków. No tak, o czym ja marzę >? Naomi zanim znajdzie chłopaka minie trochę czasu, przecież nadal nie pozbierała się do końca po moim braciszku. No, a Lex .? Ona nie ufa chłopcom, byłoby ciężko, gdyby jakiś ją pocałował, ona by się zakochała i takie tam. By nie wytrzymała psychicznie z tym, że jest zakochana. Tak to już Lexi niestety ma. Wzięłam jeszcze raz na chwilę do ręki telefon i wysłałam Naomi życzenia urodzinowe. Spojrzałam jeszcze tylko na zegarek. Dochodziła godzina 16, co oznaczało, że chyba dość długo spałam. Szybkim krokiem poszłam na górę i napuściłam wody do wanny. W między czasie rozpuściłam włosy i zaczęłam je dokładnie rozczesywać. Rozebrałam się i weszłam do ogromnej wanny pełnej wody i piany. Normalnie wolę wziąć ciepły prysznic, ale kąpiel w wannie, to coś co po prostu kocham. Po godzinnej kąpieli w końcu wyszłam i wytarłam się dokładnie brązowym ręcznikiem. Założyłam kolejny na głowę, a na ciało założyłam czarna bieliznę.

-Zayn-uśmiechnęłam się od razu na widok mojego chłopaka i rzuciłam mu się na szyję. Chłopak szeroko uśmiechnął się i dał mi soczystego buziaka w usta.-Tęskniłam.
-Ja też.-ponownie się uśmiechnął. Zamknęłam dom, a mój chłopak złapał mnie za rękę. Otworzył mi drzwi od samochodu, jak to przystało na gentelmena, a po chwili zajął miejsce obok mnie.
-To gdzie jedziemy .?-zaciekawiłam się.
-Niespodzianka-odpowiedział tylko. W ciszy jechaliśmy do wybranego przez mojego chłopaka miejsca. Dotarliśmy tam po około 25 minutach. Zayn złapał mnie za rękę i pomógł wyjść z samochodu. Od razu zasłonił mi oczy ręką.
-Zayn przestań-zaśmiałam się.
-Musisz mieć zamknięte oczy-powiedział i zaczęliśmy powoli iść.
-A jak się przewrócę !?-krzyknęłam.

-Aww, Zayn, ja tu pięknie-uśmiechnęłam się mimowolnie, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.-Sam to wszystko zrobiłeś >?
-Tak-objął mnie.
-Nikt jeszcze nie zadał sobie dla mnie tyle trudu, nie musiałeś-wtuliłam się w niego.
-Ależ musiałem-odpowiedział tylko i oboje ruszyliśmy w stronę huśtawki. Usiedliśmy, jedliśmy, rozmawialiśmy, śmieliśmy się. To co zwykle. Jestem naprawdę wielką szczęściarą. Zayn to chłopak idealny. Zabawny, mądry, przystojny, godny zaufania, szczery, a w dodatku taki romantyczny. I nie, nie obchodzi mnie, że jest sławny. Dla mnie mógłby nawet być bez pracy, być po prostu zwykłym nastolatkiem. Ważne jest to, jaki jest w środku i to właśnie w tym facecie się zakochałam. Ten dzień był cudowny. Jeden z naszych najlepszych. Było tak romantycznie, tylko we dwoje. Dużo rozmawialiśmy, jak to zwykle z resztą.
-Zayn, a właśnie, miałeś powiedzieć dlaczego ostatnio tak często macie próby .?-przypomniałam sobie w końcu naszą rozmowę.
-Ehh .. nie będziesz zadowolona, ale muszę Ci powiedzieć ..

-Dziś w nocy mamy samolot, bo .. bo od jutra zaczynamy trasę, nie będzie nas pięć miesięcy-powiedział to trochę niepewnie, a mój świat nagle się zawalił. Pięć miesięcy .? Pięć miesięcy rozłąki >? To niemożliwe, żadne związki nie przetrwały czegoś takiego i nam ma się udać .?-Próbowałem zrobić coś, cokolwiek, ale jesteś teraz w ostatniej klasie, a my mieliśmy to już zaplanowane i ..
-Od jak dawna o tym wiesz .?
-Ehh, od niecałego roku .?
-Zayn, nie mogłeś mi powiedzieć wcześniej .? Nie mogłeś po prostu powiedzieć "nie zakochuj się we mnnie, bo za parę miesięcy wyjadę i nasz związek i tak by tego nie przetrwał !?"-zdenerwowałam się lekko. Byłam zła, że nie powiedział mi wcześniej. I co się teraz stanie .? Będziemy pięć miesięcy bez siebie, on może kogoś poznać i .. to bez sensu !
-Zayn też Cię kocham, nawet nie wiesz jak bardzo ! Dlatego nie chcę Cię stracić, to pięć miesięcy rozłąki, nie wiadomo co się może stać. Co jeśli będzie Ci brakowało tej drugiej osoby i nie znajdziesz sobie innej dziewczyny .?
-Carls, nawet tak nie myśl. Wiesz, że kocham tylko Ciebie i tak już zostanie.
-Aż pięć miesięcy ...
-Damy radę-uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie namiętnie. Pięć miesięcy bez niego, bez jego dotyku, pocałunków, pięć miesięcy spędzone samotnie nad książkami. Za co !?
ej dobra, to jest chore. wstawiam wam 14, dlatego, że mam napisane rozdziały do 17 i już się gubię ! boli mnie tylko to, że chujowo komentujecie, jest was co raz mniej .. jeśli nadal będą po 2-3 komentarze, będę musiała zawiesić bloga, bo nikt nie czyta ;/ - Alex ; )